wtorek, 23 października 2007

Wielkość zespołu zwinnego

Temat wielokrotnie poruszany, tym razem doczeka się mojego komentarza. Zwykło sie uważać, że zespół pracujący metodami zwinnymi nie powinien mieć więcej niż 10-12 osób (maksymalna górna granica). Mało kto jednak pisze dlaczego tyle a nie więcej. Co prowadzi, do usilnych prób implementowania metod zwinnych w większych zespołach.

Historię trzeba zacząć od zasad podstawowych. Jedną z wartości zarządzania zwinnego jest "people and interactions over processes and tools", czyli "ludzie i interakcje ponad procesy i narzędzia". Czy to oznacza, że narzędzia i procesy nie są ważne? Nie. Narzędzia i procesy są ważne (zarządzanie zwinne to też proces) ale ważniejsi od nich są ludzie i interakcje miedzy nimi. Każdy kto pracował nad jakimkolwiek bardziej złożonym problemem w grupie ludzi doskonale wie, że choćby nie wiadomo jak dokładne były procesy i narzędzia zawsze zdarzają się sytuacje, kiedy lepiej pójść do kogoś do pokoju i wyjaśnić coś w 2 minuty zamiast (zgodnie z procesem) robić eskalację przez zarząd. Oczywiście mówimy tu o projektach a nie o np. produkcji leków - w przypadku produkcji leków raczej trzeba dokumentować, bo się kończy jak w Jelfie.

Interakcje między ludźmi są najszybszą znaną formą przekazywania informacji. Jakiekolwiek narzędzie spowalnia przekaz informacji, gdyż wymusza zakodowanie informacji do postaci akceptowalnej przez narzędzie (np. zapisanie) a następnie odkodowania przez osobę, która to odbiera (odczytanie). Dlatego w projekty realizowane zwinne cechują się często dużo wyższą efektywnością niż realizowane metodami tradycyjnymi. Po prostu to co jest oczywistością, czyli bezpośrednie przekazywanie informacji zostało tam wbudowane w metodykę zamiast jak to proponuje wiele innych metod udawać, że da się lepiej komunikować przy użyciu narzędzi - głównie dokumentów tworzonych tonami w niektórych projektach.

Dobrze, więc skoro jest tak dobrze się komunikować bezpośrednio to skąd ograniczenie na wielkość zespołu? Jak to w życiu bywa wszystko w nadmiarze szkodzi. Utrzymywanie efektywnego zespołu polegającego na komunikacji interpersonalnej oznacza w skrócie, że członkowie zespołu muszą mieć możliwość swobodnego rozmawiania każdy z każdym i wymiany informacji. Problem w tym, że ilość kanałów komunikacyjnych w zespole rośnie wykładniczo w stosunku do liczby osób w tym zespole. I tak dla zespołu 5 osobowego mamy 10 kanałów komunikacyjnych, dla 8 osób kanałów jest 28, dla 10 osób 45, dla 12 osób 66 kanałów. I tu jest granica, której przekraczać nie należy. Przy 15 osobowym zespole jest już ponad 100 kanałów komunikacyjnych - ponad dwukrotny wzrost w stosunku do 10 osobowego zespołu. Czas poświęcony na dogadywanie się pomiędzy członkami zespołu zaczyna przewyższać wszelkie zyski z wykorzystania szybkich metod komunikacyjnych.

Do wszystkiego należy podchodzić w sposób zgodny z rosądkiem. Ostatnio słyszałem o przypadku firmy X, gdzie wdrożono zwinne zarządzanie projektami a zespoły "po optymalizacji" liczą 20 osób (190 kanałów komunikacyjnych w zespole). Wydaje mi się, że to będzie jeden z tych nielicznych przypadków, kiedy na koniec stwierdzone zostanie, że metody tradycyjne były lepsze. A może to nie stare metody były lepsze, tylko wprowadzenie nowych nieprofesjonalne?

Brak komentarzy: