niedziela, 25 maja 2008

Sztuka odmawiania

Innovation is not about saying yes to everytnig. It's about saying NO to all but crucial features.

Innowacja nie polega na akceptowaniu wszystkiego. Polega na odrzucaniu wszystkich oprócz absolutnie niezbędnych funkcjonalności

Kto to powiedział? Steve Jobs. Kto jak kto, ale on akurat wie co to innowacyjność. Przeczytałem to zdanie w doskonałej zresztą książce "Getting Real". I mnie olśniło. To jest aż tak proste a jednocześnie aż tak skomplikowane do zastosowania. Innowacja jest czymś, co w absolutnie nowy sposób rozwiązuje istniejący, konkretny problem świata rzeczywistego. Dlatego nie jest sztuką wymyślać tysiące nowych funkcjonalności naszego produktu, które kiedyś, być może zostaną użyte przez pół promila użytkowników. Sztuką jest tak wymyślić kilka podstawowych rzeczy tak, aby wnosiły one istotne zmiany w życie naszych klientów. Parafrazując to, co kiedyś pisał na swoim blogu Alex Barszczewski chodzi o to, aby za pomocą 4% rzeczy osiągnąć 64% rezultatów (podwójna zasada Pareto). Teraz prawdziwa trudność polega na tym, że nie tylko trzeba potrafić wytworzyć te 4% co spowoduje 64% oczekiwanej wartości dodanej, ale także, a w zasadzie przede wszystkim, należy te właśnie 4% wprowadzić do produktu jako pierwsze. Jeszcze więcej: w zasadzie powinno się wprowadzić tylko te 4% i nie martwić się o resztę. Pomyślcie, jeżeli 4% naszej funkcjonalności generuje 64% wartości dodanej dla klienta ostatecznego to jak bardzo uzasadnione ekonomicznie jest tworzenie pozostałych 96%???

Jeżeli takie podejście jest słuszne (brzmi logicznie), to oznaczałoby, że posiadanie skutecznego sposobu ustalania co jest a co nie jest ważne z punktu widzenia klienta ostatecznego naszego produktu jest dla firmy kluczem do tego, czy jest ona innowacyjna czy nie. Innymi słowy nawet ponadprzeciętna zdolność do wytarzania produktów będzie mało przydatna i/lub nieefektywna ekonomicznie, jeżeli nie będziemy wiedzieli co wytworzyć oraz gdzie zatrzymać się w naszym tworzeniu. Znów są to pytania warte miliony. Krótka analiza i przeszperanie pamięci wykazało, że metody zwinne mają mechanizm wyboru funkcjonalności zaimplementowany same w sobie. Opisywałem go tutaj. Czy jest wystarczający? Kiedyś myślałem, że tak. Teraz jak już jasno widać jak bardzo kluczowy jest to proces zaczynam mieć wątpliwości, czy nie mógłby on być zastąpiony czymś skuteczniejszym. Mimo wszystko, sam fakt że istnieje on, choćby w szczątkowej formie, oznacza , metody zwinne wspierają innowacyjność. W odróżnieniu od metod, które na wartość biznesową uwagi nie zwracają żadnej.

Zadanie domowe do przemyślenia: jaki jest w Twojej organizacji system (tak, system – to jest zbyt ważne, aby opierać się tylko na przeczuciu jednej czy drugiej osoby) określania tego, co wnosi jak dużą wartość dla Waszych klientów?

Brak komentarzy: