sobota, 8 października 2011

Back

Od ostatniego postu minęło prawie dwa lata... Przez ten okres czas, który wcześniej przeznaczałem m.in. na pisanie tego bloga, pochłaniało mi coś zupełnie innego. Tak dokładnie to cały mój wolny czas pochłonięty był studiami Franklin University MBA. Generalnie bardzo polecam z dwóch powodów. Po pierwsze studia są realizowane w całości w języku angielskim, przez amerykańskich wykładowców, z amerykańskich książek i według amerykańskiego programu. Innymi słowy można się poczuć jak student amerykańskiej uczelni (a podejście mają zupełnie inne niż nasze uczelnie). Po drugie to studia studiami, ale najważniejsze w nich i tak jest poznanie wielu bardzo ciekawych osób, wymiana doświadczeń i uczenie się od siebie. Często dające nieporównywanie więcej niż książki i słuchanie wykładowców. Natomiast uczciwie trzeba też powiedzieć, że takie studia to potężne obciążenie czasowe odbijające się na życiu prywatnym. Amerykanie szacują, że skończenie ich wymaga wkładu około 6-8 godzin dodatkowej pracy co tydzień. Wydaje się, że to jeszcze nie jest aż tak duża tragedia, natomiast należy pamiętać, że zostało to policzone z założeniem, że językiem ojczystym studenta jest angielski. W przypadku gdy tak nie jest czas ten się wydłuża...

 Aby jednak odnieść się do tematyki tego bloga taka refleksja dotycząca innowacyjności. Studia MBA niewątpliwie są interesujące i dają dużo wiedzy, jednak dość ewidentnie widać, że większość z niej dotyczy "tradycyjnych" biznesów. Produkcja, dystrybucja, sprzedaż (w fizycznych sklepach) - takie elementy są bardzo dobrze zbadane, opisane i istnieje ogrom wiedzy pozwalającej na doskonalenie stosowanych tam systemów. Natomiast nie ma bezpośredniego przełożenia tej wiedzy na nowe technologie i nowe media. To nie wynika nawet ze "starości" samej koncepcji studiów czy też niewiedzy wykładowców. Czytając amerykańskie książki akademickie wydawane w roku 2010 czy też 2011 zaskoczony byłem tym jak mało jest tam modeli i teorii znajdujących bezpośrednie zastosowanie w firmach nowych mediów czy nowych technologii. Raczej należało wszystkie teorie przekładać na te realia wykonując dość dużą pracę koncepcyjną. Na szczęście w źródłach reagujących szybciej niż podręczniki akademickie (np. amerykańskie edycje HBR) widać, że coraz częściej autorzy interesują się właśnie zwinnymi firmami nowych technologii. Co też będzie wpływało na kolejne posty na tym blogu :)

Mam dużą nadzieję, motywację i plan, żeby posty na tym blogu znów pojawiały się regularnie. Może nie aż tak często jak kiedyś, ale regularnie.

Brak komentarzy: